Program do grafików dla warsztatów i salonów aut
Ułóż tydzień pod kalendarz przyjęć, trzymaj uprawnionych techników przy pracach, które tego wymagają, i sprawdź koszt tygodnia, zanim cokolwiek opublikujesz.


Obłożenie tygodnia liczone z kalendarza przyjęć
Warsztat planuje pod przyjęcia, a nie pod przeciętny tydzień. Poniedziałek niesie auta, które nie odpaliły przez weekend, piątek niesie odbiory, a terminy diagnostyczne zapełniają się pierwsze, bo mniej osób może je wziąć. Przepustowość liczy się w podnośnikach i w ludziach, którzy mają uprawnienia, żeby przy nich stanąć.

Normogodziny wobec godzin zapłaconych
Serwis sprzedaje czas w normogodzinach, a kupuje go w godzinach zegarowych, i marża mieszka w różnicy między nimi. Naprawa wyceniona na dwie godziny, która zjadła trzy, jest widoczna tylko wtedy, gdy obie liczby gdzieś leżą.

Filie, które pożyczają sobie ludzi
Druga lokalizacja zamienia grafik w pytanie o rozdział ludzi. Jeden warsztat tonie w naprawach gwarancyjnych, a w drugim diagnosta nie ma nic zapisanego, i nikt tego nie widzi, dopóki nie zamknie się miesiąc i nie okaże się, że sprzedaż robocizny spadła.

Kiedy dzień sypie się przed pierwszym autem
Ktoś dzwoni o siódmej, naprawa skrzyni przechodzi na drugi dzień, a odbiór o szesnastej i tak musi się odbyć. Grafik ma to wchłonąć bez rundy telefonów między przyjęciem a halą.
Zacznij od planu darmowego
Bez limitu czasowego. Uzyskaj pełny dostęp do podstawowych funkcji i uaktualnij, gdy będziesz gotowy.
Przeczytaj pełny przewodnik po grafikach w warsztacie
Warsztat to kolejka, a nie kalendarz
Wszystko w serwisie wisi pod jedną liczbą: ile aut da się obsłużyć naraz, przez ludzi, którzy mają do nich uprawnienia. Grafik, który tej liczby nie widzi, produkuje poranki, w których trzej technicy dzielą dwa podnośniki, i popołudnia, w których podnośnik stoi pusty, bo jedyny człowiek z dopuszczeniem do klimatyzacji jest w połowie sprzęgła.
Dlatego zwykły planer personelu leży na warsztacie źle. Zakłada tydzień, który się powtarza. Warsztat ma kalendarz przesuwany każdego popołudnia, styczeń padniętych akumulatorów, falę przeglądów przed terminem i klienta przy ladzie, który pyta, czy auto będzie gotowe na siedemnastą.
Role, które nie zastąpią się nawzajem
Hala dealerska trzyma co najmniej cztery grupy: mechaników, diagnostów, doradców serwisowych i magazyn części. Zaczynają o różnych godzinach, mają różne uprawnienia i żadna z nich nie podmieni drugiej, gdy kogoś zabraknie. Planowanie ich jako jednej puli kończy się sobotą, w której czterech techników stoi przy podnośnikach, a nie ma komu wydać auta.
Role to naprawiają. Każda grupa rysowana jest na własnym wzorcu, dla każdej ustawia się minimalną obsadę, a koszt tygodnia i tak zostaje jedną liczbą na dole. Doradca przy ladzie i technik przy podnośniku planowani są osobno, a rozliczani z tego samego arkusza.
To uprawnienie decyduje, kto weźmie zlecenie
Klimatyzacja, wysokie napięcie, badanie hamulców: każde z nich odsiewa, kto w ogóle może dotknąć tej pracy. Trzymanie uprawnienia przy człowieku, a nie w czyjejś pamięci, sprawia, że grafik przestaje podsuwać zlecenie sześciu osobom, które nie mają do niego dopuszczenia.
Godziny sprzedane i godziny zapłacone
Warsztat wycenia w normogodzinach, a płaci w godzinach zegarowych, i różnica między nimi to marża serwisu. Nikt z tym nie dyskutuje. Psuje się co innego: zwykle przechowywana jest tylko jedna z dwóch liczb, więc porównanie odbywa się raz w miesiącu, wstecz, kiedy nic już nie da się z tym zrobić.
Odbijanie czasu przy zleceniu zapisuje obie. Dwugodzinny przegląd, który zajął trzy, widać tego samego dnia, a typ naprawy, który zawsze przekracza wycenę, wychodzi w ciągu dwóch tygodni. To rozmowa o cenniku i może się odbyć dopiero wtedy, gdy dane istnieją.
Dwie liczby, jedno auto. Reszta to arytmetyka.
Sezony, które warsztat naprawdę ma
Rok nie jest płaski. Pierwszy mroźny tydzień zapełnia kalendarz akumulatorami i rozrusznikami, tygodnie przed terminem przeglądów zapełniają go badaniami technicznymi, a dwa tygodnie po długim weekendzie bywają ciche aż do niepokoju. Wzorzec zbudowany raz dla każdego z tych okresów i użyty ponownie oszczędza rysowania tygodnia, który już raz został rozwiązany.
Druga filia zmienia pytanie
Prowadzenie jednego warsztatu to grafik. Prowadzenie trzech to rozdział ludzi. Akcja gwarancyjna ląduje w jednej filii, technik, który zamknąłby ją najszybciej, siedzi w drugiej, a grupa dowiaduje się o tym przy zamknięciu miesiąca, gdy sprzedaż robocizny jest niższa.
Postawienie filii na jednej tablicy pokazuje nierównowagę tego samego dnia, a to jedyny dzień, w którym da się z nią cokolwiek zrobić. Kogoś można pożyczyć na jedną zmianę. Tydzień, który działa w jednej filii, kopiuje się do nowej zamiast rysować go od pustej siatki. Zestaw funkcji Shifton obejmuje grafik, rejestrację czasu, powiadomienia i raporty z jednego konta.
W warsztacie nikt nie siedzi przy biurku
Ludzie, którzy potrzebują grafiku, leżą pod autem, stoją w magazynie części albo na placu z klientem. Kartka wydrukowana i przyklejona do ściany jest nieaktualna po drugim porannym telefonie.
Dlatego grafik mieszka w telefonie. Tam umawia się zastępstwo, tam składa się wniosek o wolne, a zmiana dociera do czterech osób, których dotyczy, a nie do całego warsztatu. To, co było serią telefonów między przyjęciem a halą, staje się powiadomieniem.
Prawdziwy test to siódma rano
Użyteczna miara narzędzia do grafików to nie to, jak wygląda tydzień rysowany w piątek. To, co dzieje się we wtorek o siódmej, gdy ktoś nie może przyjść, a jedenaście aut jest zapisanych na dziewiątą.
Czym to nie jest
To nie jest system zarządzania dealerem. Nie trzyma historii pojazdu, nie zamawia części i nie wystawia faktury, a każdy warsztat na tyle duży, by tego potrzebować, już taki system ma. Pod spodem leży warstwa ludzi: kto jest w pracy, do czego ma dopuszczenie, ile godzin naprawdę wyszło i ile kosztował tydzień.
Warsztaty sięgają po to zwykle wtedy, gdy tablica suchościeralna przestaje działać, co wypada mniej więcej przy sześciu technikach i drugim doradcy.
Od czego zacząć
Do dziesięciu osób platforma nic nie kosztuje i nie ma limitu czasu, co pokrywa niezależny warsztat w całości: grafik, podstawową rejestrację czasu, aplikację w telefonie i raporty. Płatne moduły zaczynają się od 0,50 dolara za pracownika miesięcznie i mają okres próbny do 60 dni, więc grupa może przepuścić raportowanie kosztów przez cały kwartał, zanim się na cokolwiek zdecyduje.
Części i czekanie, które za nimi idzie
Naprawa, która stanęła, bo część jedzie dwa dni, sama w sobie nie jest błędem grafiku, ale staje się nim w chwili, gdy przypisany do niej technik nie ma nic innego zapisanego. Auto trzyma podnośnik, robocizna stoi, i żadna z tych rzeczy nigdzie nie wychodzi, dopóki nie przegląda się tygodnia, a wynik sprzedaży robocizny jest już zaniżony.
Trzymanie zlecenia na tablicy w stanie oczekiwania utrzymuje podnośnik w uczciwości. Technik zostaje zaplanowany na coś innego, obietnica dana klientowi stoi przy aucie, a nie w czyimś wspomnieniu rozmowy telefonicznej, a w dniu, w którym część dojedzie, praca wraca do kalendarza, zamiast zależeć od tego, kto akurat odebrał wiadomość.
Reklamacja to problem grafiku, nie tylko jakości
Auto, które wraca z tą samą usterką, kosztuje serwis dwa razy: robocizna jest niezafakturowana, a termin, który zajmuje, był sprzedany komuś innemu. Podpięcie powrotu pod pierwotne zlecenie, z tym samym technikiem, jeśli grafik na to pozwala, to drobna decyzja planistyczna z prostą linią do wyniku miesiąca.
Najczęściej zadawane pytania
Co właściwie robi program do grafików w warsztacie samochodowym?
Układa grafik hali pod kalendarz przyjęć, trzyma uprawnionych techników przy pracach, które tego wymagają, zapisuje czas pochłonięty przez każde auto i pokazuje koszt tygodnia, zanim zostanie opublikowany. Personel czyta grafik i umawia zastępstwa z telefonu.
Czy mechaników i doradców serwisowych da się planować osobno?
Tak. Każdy człowiek ma rolę, więc hala i przyjęcie rysowane są na własnych wzorcach, a łączna obsada i łączny koszt zostają na jednym ekranie. Dla każdej roli ustawia się minimalną obsadę, co zamyka sobotę, w której nie ma komu wydać auta.
Jak porównać normogodziny z godzinami, które faktycznie płacisz?
Czas odbija się przy zleceniu, a nie przy dniu, więc godziny sprzedane i godziny zapłacone czyta się naprzeciw siebie przy każdym aucie. Typ naprawy, który zawsze przekracza wycenę, wychodzi w ciągu dwóch tygodni, kiedy cennik można jeszcze zmienić.
Jak obsadzić dzień, gdy technik zgłosi chorobę?
Pusta zmiana idzie naraz do wszystkich, którzy mają dopuszczenie do tej pracy, a ten, kto ją weźmie, zostaje potwierdzony przez kierownika. Zmiana dociera do kilku osób, których dotyczy, a nie do całego warsztatu.
Czy sprawdzi się w grupie dealerskiej z kilkoma filiami?
Tak. Każdy warsztat i punkt serwisowy siedzi na jednej tablicy, uprawnionego technika można pożyczyć na dzień do zawalonej filii, a tydzień, który działa w jednym miejscu, kopiuje się do drugiego zamiast rysować go od pustej siatki.
Ułóż tydzień warsztatu porządnie
Bezpłatnie do 10 osób bez limitu czasu, z grafikiem napędzanym przyjęciami, godzinami zapisanymi przy aucie i kosztem płac widocznym przed publikacją.




