Wybierz język
Strona główna/Zarządzanie serwisem terenowym/Branże/Program do usuwania skutków zalania i

Program do usuwania skutków zalania i osuszania

Wezwania awaryjne, wizyty osuszania i odtworzenia na jednej tablicy, razem z pomiarami, zdjęciami i sprzętem w zleceniu.

Program do usuwania skutków zalania i osuszania
55 dni za darmo, pelny dostęp, wszystkie funkcje w zestawie
Zacznij teraz
Pierwsze dwie godziny rozstrzygają wynik

Pierwsze dwie godziny rozstrzygają wynik

Praca przy zalaniu zaczyna się od telefonu człowieka, który stoi w wodzie. Czas reakcji decyduje, ile da się uratować, i często decyduje, czy polecenie zostanie przy was. Do tego potrzebna jest tablica, na której najbliższa wolna brygada jest oczywista, a zlecenie trafia jej do telefonu w kilka sekund, a nie czat grupowy i nadzieja.

Dyspozytornia awaryjna - najbliższa brygada z adresem i zakresem
Poza godzinami pracy - dyżur widać tam samo, gdzie pracę dzienną
Obszary obsługi - wezwania idą do tych, którzy realnie dojadą
Eskalacja - nieprzyjęte zlecenie eskaluje, a nie leży
Osuszanie to codzienny zapis, a nie jedna wizyta

Osuszanie to codzienny zapis, a nie jedna wizyta

Praca przy zalaniu to ciąg wizyt powrotnych: rozstawiono sprzęt, zdjęto pomiary wilgotności, przestawiono osuszacze, zdjęto pomiary znowu. Wartość tej pracy dla ubezpieczyciela leży w całości w tym zapisie. Trzymana w karcie, każda wizyta dokłada się do historii, którą czyta się jak krzywą osuszania.

Pomiary po wizycie - wilgotność i mikroklimat zapisane tam, gdzie je zdjęto
Sprzęt na obiekcie - co postawiono, gdzie i kiedy zabrano
Zdjęcia z każdej wizyty - obiekt w trakcie osuszania, z datą i godziną
Cyfrowe protokoły - codzienna lista kontrolna wypełniana w telefonie
Sprzęt, który się znajduje i trafia na fakturę

Sprzęt, który się znajduje i trafia na fakturę

Nadmuchy i osuszacze to najdroższe, co ma firma od osuszania, i najłatwiejsze do zgubienia. Przypięte do zleceń, a nie do magazynu, znajdują się, trafiają na fakturę i wracają, gdy praca jest zamknięta.

Sprzęt na zleceniu - co stoi na obiekcie i od którego dnia
Odbiór zaplanowany - wizyta po sprzęt to zlecenie, a nie wspomnienie
Materiały zapisane - materiały eksploatacyjne i odtworzeniowe w zleceniu
Raporty - dni sprzętu na zlecenie, czas osuszania, koszt po szkodzie
Dowód, podpis i faktura, którą przyjmuje rzeczoznawca

Dowód, podpis i faktura, którą przyjmuje rzeczoznawca

Faktury za osuszanie kwestionuje się częściej niż inne, bo płaci ten, kogo na obiekcie nie było. Odpowiedzią są dowody zbierane w trakcie pracy: datowane pomiary, zdjęcia, dzienniki sprzętu i podpisy.

Pełna historia zlecenia - każda wizyta, pomiar i zdjęcie po kolei
Podpisana zgoda - zgoda zamawiającego utrwalona na urządzeniu
Faktura ze zlecenia - robocizna, dni sprzętu i materiały w jednym miejscu
Uprawnienia po rolach - kto widzi i zmienia sprawę, wynika z roli
Za darmo na zawsze

Zacznij od planu darmowego

Bez limitu czasowego. Uzyskaj pełny dostęp do podstawowych funkcji i uaktualnij, gdy będziesz gotowy.

Do 2 członków zespołu
Zarządzanie zadaniami i harmonogramami
Śledzenie GPS i optymalizacja tras
Aplikacja mobilna na iOS i Android
Portal klienta
Przeczytaj pełny przewodnik po programie do awaryjnego osuszania

Rzemiosło, w którym papiery są zapłatą

Większości rzemiosł terenowych płaci ten, kto pracę widział. Osuszaniu po zalaniu zwykle nie. Faktura idzie do ubezpieczyciela i ocenia ją człowiek, który obiektu nigdy nie widział, opierając się na tym zapisie, który potraficie przedstawić. Dlatego dokumentowanie nie jest obowiązkiem administracyjnym, tylko mechanizmem, którym biznes dostaje pieniądze.

Cała reszta z tego wynika. Dyspozycja musi być szybka, bo szkoda rośnie. Wizyty muszą być rejestrowane, bo osuszanie jest procesem. Sprzęt musi być liczony, bo rozlicza się go dniami. I wszystko to musi kończyć się aktami, które odpowiadają na pytania rzeczoznawcy.

Reakcja i polecenie, które za nią idzie

Praca przy zalaniach przychodzi przez relacje: rzeczoznawcy, zarządcy nieruchomości, hydraulicy, ubezpieczyciele. Te relacje trzymają się niemal w całości na czasie reakcji. Brygada na obiekcie w dwie godziny daje zadowolonego polecającego. Brygada, która przyjeżdża następnego ranka, daje obiekt z większą szkodą i polecającego, który następnym razem zadzwoni do kogoś innego.

Dyżur musi mieszkać na tej samej tablicy

Najczęstszą porażką w reagowaniu awaryjnym nie jest powolność, tylko niejasność, kto ma dyżur. Trzymanie grafiku dyżurów tam, gdzie leży rozkład dzienny, oznacza danie człowiekowi odbierającemu telefon o jedenastej w nocy możliwości zobaczenia, kto jest wolny, bez budzenia dwóch osób, żeby to ustalić.

Osuszanie to krzywa, a krzywa to dowód

Praca przy zalaniu to nie jedna wizyta. To rozstawienie, a potem seria powrotów przez wiele dni, każdy ze swoimi pomiarami, które muszą iść we właściwą stronę. Zapisana porządnie, ta seria staje się krzywą osuszania, która uzasadnia dni sprzętu, które wystawiacie. Zapisana na papierze zmienia się w teczkę, która może być kompletna, a może nie, kiedy przyjdzie zapytanie.

Praktyczna różnica polega na tym, gdzie wprowadza się pomiary. W telefonie, na obiekcie, zajmują minutę i nie mogą się zgubić. Na kartce zajmują tę samą minutę, a potem wymagają, żeby ktoś je przepisał, i to właśnie ten krok się wykłada.

Sprzęt to magazyn, który chodzi

Osuszacze i nadmuchy to prawdziwy kapitał, a życie spędzają w cudzych budynkach. Firmy, które nie prowadzą ich po zleceniach, regularnie odnajdują sprzęt zostawiony w mieszkaniach długo po zamknięciu sprawy i nie mogą wystawić dni, przez które tam stał.

Przypisanie sprzętu do zlecenia i zaplanowanie odbioru osobną wizytą rozwiązuje oba zadania naraz: sprzęt wraca, a dni się rozliczają, bo są zapisane.

Odtworzenie to inna praca

Po osuszaniu idzie odtworzenie: tynki, podłogi, malowanie, czasem tygodniami. Traktowanie tego jako przedłużenia tego samego zlecenia awaryjnego oznacza zmieszanie dwóch bardzo różnych rodzajów pracy. Prowadzone jako zlecenia planowe na tym samym obiekcie, z własnymi materiałami i własnym odbiorem, prace odtworzeniowe planuje się jak budowę, którą są.

Na co patrzeć

Czy da się utworzyć i wysłać zlecenie awaryjne w niecałą minutę. Czy technik zapisze pomiary, zdjęcia i sprzęt w telefonie na obiekcie bez prądu. Czy da się dostać pełne akta sprawy, nie składając ich z trzech miejsc. To są pytania, które mają znaczenie.

Zacząć bezpłatnie

Dwie osoby pracują bezpłatnie bez ograniczenia czasu, z harmonogramem, cyfrowymi protokołami, aplikacją mobilną i raportami, a to wystarczy, żeby przepuścić przez system prawdziwe sprawy, zanim się na cokolwiek zgodzicie.

Płatne moduły idą potem: magazyn, gdy liczenie sprzętu zaczyna znaczyć, faktury, gdy rozliczenie szkody ma iść prosto ze zlecenia, kontrola lokalizacji, gdy brygady pokrywają obszar, panel klienta, gdy polecającym potrzeba przejrzystości. Każdy ma okres bezpłatny do 55 dni.

Części opisano osobno: dyspozytornia i zarządzanie zadaniami, cyfrowe protokoły, aplikacja mobilna, sprzęt i magazyn, historia zleceń i faktury. Ceny na stronie cennika.

Najczęściej zadawane pytania

Jak szybko brygada wyjeżdża do zalania?

Zlecenie powstaje z adresem i opisem szkody i idzie do najbliższej wolnej brygady, która dostaje je w aplikacji od razu. Dyżur leży na tej samej tablicy co praca dzienna, więc nocne wezwania nie zależą od tego, czy ktoś przypomni sobie, kto dziś przy telefonie.

Czy da się zapisywać codzienne pomiary wilgotności w zleceniu?

Tak. Każda wizyta powrotna dokłada swoje pomiary, zdjęcia i notatki do tego samego zlecenia, więc proces osuszania układa się w datowaną historię, a nie w plik luźnych kartek. Właśnie tej historii żąda potem ubezpieczyciel albo rzeczoznawca.

Jak liczy się sprzęt osuszający?

Nadmuchy i osuszacze zapisuje się na zlecenie, na którym je postawiono, z datą wywiezienia. Wizytę po odbiór planuje się osobnym zleceniem, i właśnie tak sprzęt przestaje stać w mieszkaniach tygodniami po zakończeniu prac.

Czy aplikacja działa na obiekcie bez prądu i zasięgu?

Aplikacja na iOS i Androida trzyma zlecenie, listę kontrolną i zdjęcia na urządzeniu i synchronizuje się, gdy zasięg wróci. Zalane piwnice i puste mieszkania dokumentuje się jak zwykle.

Czy da się uzyskać dowody, jakich wymaga szkoda?

Każda wizyta trzyma swoje pomiary, zdjęcia, listę kontrolną i podpis w zleceniu, więc pełne akta otwierają się w jednym miejscu: co zastano, co postawiono, jak obiekt schnął i kto zgodził się na prace.

Czy ten program nada się małej firmie?

Zespoły do dwóch osób pracują bezpłatnie bez ograniczenia czasu, z harmonogramem, cyfrowymi protokołami, aplikacją mobilną i raportami. Płatne moduły w rodzaju magazynu, faktur, kontroli lokalizacji i panelu klienta podłącza się w miarę wzrostu.

Ile to kosztuje i jak długo można testować?

Darmowy plan na zawsze obejmuje do dwóch pracowników, dalej płaci się za pracownika miesięcznie. Każdy płatny moduł ma okres bezpłatny do 55 dni, co wystarcza, by przeprowadzić kilka szkód od pierwszego wyjazdu do faktury.

Gotowy, by zmienić swoją pracę w terenie?

Dolacz do tysięcy firm świadczących uslugi w terenie, które codziennie ufają Shifton w prowadzeniu madrzejszych operacji.